panizpapuga

godz: 19:35 data: 2010.03.15
CENTRALNIE Z BOKU

W autobusie PKS. Dwóch pętaków z gimnazjum. Wsiedli, kupili bilety i usiedli. Nagle jeden z nich mówi: -5,60 kurwa. To ciota. -Kurwa centralnie. -Krycha bierze 4,80, kurwa. -Centralnie kurwa. Jelenia Góra zbliżała się śnieżycą. Wiało z boku. Centralnie.

Komentuj(0)


godz: 15:42 data: 2010.03.12
CYTAT NA WEEK-END, I

Mojemu kumplowi, nauczycielowi wf, jakaś małolatka napisała w profilu na N-klasie: - czy będziemy dziś mieli SEKS ? Zapewne chodziło o SKS, ale obok "s" jest na klawiaturze "e", więc wyszło jej w pośpiechu seks. Z pośpiechu albo i celowo. Dzieciarnia różne miewa pomysły. C.D.N.

Komentuj(0)


godz: 20:08 data: 2010.03.8
ŻYCIOWA PRAWDA, czyli E-ŻYCIE

Przyjaciele przychodzą i odchodzą. Tak powiedział mi lata temu dużo starszy kolega. Wówczas nie chciałem mu wierzyć, wierząc że to co mam cennego trwać będzie zawsze. Teraz wiem, że ludzie przychodzą i odchodzą. Blogowicze są tu żywym przykładem. A ja, romantyczne biedaczysko, wciąż przywiązuję się do ludzi. Do waszych blogów, które znikają, jak deszczowe chmury niosące ukojenie w parne lipcowe dni. Wciąż czekam na jakieś zmartwychwstanie, choć bogom wszelakim trudno wejść do duszy Franka Julka. Ludzie umierają, blogowicze jeszcze szybciej. Dzisiejsze zmiany nadchodzą z zatrważającą szybkością, niczym wirusy zbierając swoje e-śmiertelne żniwo. Pozostają tylko stare adresy, zapisane w odrębnych katalogach, segregujących znajomych, przyjaciół, korespondentów, sojuszników, chamów, literackie perełki utalentowanych młokosów i przemyślenia nastolatków nieco starszych. A także zwyczajnie pasjonujące ciekawostki, w postaci życiowych rozterek cudzych żon, kochanek i pracowników korporacji. Śpieszmy się czytać blogi, tak szybko odchodzą...C.D.N.

Komentuj(2)


godz: 18:01 data: 2010.03.4
ANDALUZJA MARZEŃ

Choć wg tzw. synoptyków w Andaluzji miało sporo padać i wiać, wychodzę na spacer. Czereśniowa Czarownica zaprasza mnie do swojego świata marzeń. A ja mam wrażenie, że przemykam tamtędy już od lat. Choć od czasu, gdy media zaczęły podawać gdzie i ile drzew spadło na głowy pechowcom-spacerowiczom, z lekka omijam parki. Zresztą i tak lubię przestrzeń. C.D.N.

Komentuj(0)


godz: 09:10 data: 2010.01.8
NOWY ROK, STARE DUPY

Ano tak właśnie. Stare dupy. A dokładnie jedna i to własna. Chciałoby się nowych i młodych, a tu czterdziestoletnia z hakiem. Trzeba na niej siedzieć, czasami nawet cicho, choć chciałoby się poszumieć. Stary na szczęście rok już przeszedł, dobrze tak staremu dziadu, niech wali się w ryj, skoro dupa już go nie kręci, tylko swędzi. I jeszcze tak pomarudzić chciałbym, jeśli państwo pozwolą. Wciąż z małej litery, bo pozostałością starych roków są najczęściej stare przyzwyczajenia. Życzę sobie, abym potrafił przyzwyczaić państwa do nowych sposobów motywowania się do ciekawego życia blogowicza.

Komentuj(1)


godz: 12:39 data: 2009.11.4
CZEREŚNIOWA CZAROWNICA, cz. IX

Czekałem aż mi to powie. Czekałem, bo cierpliwy jestem, a nie chciałem sam tego mówić, zwłaszcza mojej Czarownicy. Po sąsiedzku ludzie widzą i słyszą różne rzeczy. I tak dowiedziałem się, że ten wczorajszy dzień należałoby w zasadzie powtórzyć. Niewiele Czarownica zrobiła, bo to był dzień nerwów zszarganych i kłębiących się w tzw. rodzinnej atmosferze. Bo są takie dni, gdy wychodzi stara prawda naszej babci: bez pośpiechu, ile się da, to się zrobi. Wczoraj był właśnie taki dzień. U mnie też. Viva la babcia ! Powolutku, pomalutku, uczymy się. C.D.N.

Komentuj(1)


godz: 08:16 data: 2009.10.11
CZEREŚNIOWA CZAROWNICA, cz. VIII

W trakcie reorganizacji życia, nawet blogo-plany Czarownicy muszą ulegać zmianom. Najgorsze nadchodzi wówczas, gdy po sąsiedzku niby-słychać głosy, jakie Dom Czarownic pragnąłby zamknąć w stu czterdziestu czterech ścianach przepastnego pałacyku. Najgorsze, gdy po sąsiedzku tylko niby-widać to, czego nawet przepastny ogród nie jest w stanie wytłumić liśćmi wciąż zielonego października. Najgorsze dla głuchych i ślepych oczywiście, hehehe. Bo muszą się domyślać, a to jest trudne. Jak fajosko fajnie byłoby otrzymywać wiadomości na tacy. Razem z kawką i ciasteczkami. Broń boże bez tego. Najgorsze jest to, że blogo-plany blogo-pisarzy też ulegają zmianom podczas reorganizacji życia. Kolejnej reorganizacji, mającej na celu osiągniecie celu, jakim było zaplanowanie rok temu o tej porze celów na rok nadchodzący, z październikiem wciąż ciepłym i zielonym włącznie. Łza się by w oku kręciła, gdyby blogo-pisarze i ich zaczarowne czarownice z sąsiedztwa byli nie dośc twardzi i chcieli te łzy uronić. Ale nie. Nad własnym losem płakać nie należy. Pożałujmy choć psa. Lub kota. Ale dla siebie mamy kolejny plan: do boju marsz! C.D.N.

Komentuj(0)


godz: 01:49 data: 2009.09.2
CZEREŚNIOWA CZAROWNICA, cz. VII

Po powrocie z urlopu, Czarownica wzięła się za nalewki i paznokcie. Kolejność ściśle ustalona, choć ustalana dowolnie, wg harmonogramu balkonowego ustalania kolejności działań wg pourlopowego harmonogramu. Najpierw zerwać winogrona, potem nalewkę na malinach zrobić. Kiedy wypić - jeszcze nie dała sygnału. Tego plan wczesno wrześniowy jeszcze nie obejmuje. Te paznokcie są najgorsze, ale Czarownica nie lubi łysych. Ja też wolę z włoskami...To dobrze rokuje na przyszłość. Niekoniecznie tak daleką jak następny rok. C.D.N.

Komentuj(5)


godz: 14:30 data: 2009.08.4
CZEREŚNIOWA CZAROWNICA, cz. VI

Wakacyjny Franek Julek musi spotkać wakacyjną Czarownicę, aby dowiedzieć się co piszczy w jej wilgotnej, wakcyjnej trawie. C.D.N.

Komentuj(3)


godz: 13:54 data: 2009.06.30
CZEREŚNIOWA CZAROWNICA, cz. V

Sezon urlopowy zaczął się od ulewnych deszczów. Czarownice starożytnego Egiptu czy jakiej innej Mezo- czy Hipopotamii [z uwagi na czasy przebrane za swoich męskich odpowiedników] odganiały deszcze, gradobicia, kiłę a nawet wstrzymywały Słońce i czkawkę po zjedzeniu zbyt dużej ilości czereśni. Czarownica w XXI wieku nie potrafi odgonić deszczu. Nawet się do tego nie zabiera, żeby nie pozbawiać się resztek zaufania Franka Julka co do siły sprawczej jej czarów. Czarownica wsiada do samochodu i jedzie na zlot jej podobnych – wyluzowanych, czterdziestoparoletnich kobiet, pragnących dogonić czas. Niektóre mówią: czas utracony, inne: czas najwyższy. Jedno jest pewne - każdy czas jest dobry, gdy chcemy wziąć się za to, czego pragniemy najbardziej. Nawet, gdy pada trzeci tydzień. Nawet, gdy sześć godzin mija szybciej niż sześć orgazmów, coraz już rzadszych, choć wciąż niezwykle intensywnie doświadczanych. A jutro na śniadanie będzie jajecznica. Kakao można zapodać także na wieczór. Do łóżka. C.D.N.

Komentuj(3)


Design: Werka

Photo: Dominique